Irańczycy – spojrzenie z bliska

„Nie boicie się?” – słyszeliśmy wielokrotnie przed wjazdem do Iranu.

Irańczycy padają ofiarą bardzo krzywdzących stereotypów, są wrzucani do jednego worka razem z religijnymi fanatykami, ekstremistami i terrorystami, z którymi utożsamiany jest cały świat arabski. A przecież oni nawet nie są Arabami! Miałam więc zacząć ten tekst mądrością w stylu: Irańczycy są tacy jak my. Ale potem pomyślałam sobie – no a jacy mają być? I kim właściwie są ci „my”? Mieszkańcy Zachodu? Przecież stanowimy zaledwie niewielki ułamek globalnej populacji. I nie, nie jesteśmy centrum wszechświata. Poza tym, już taka dychotomia jest niesprawiedliwa – bo skoro jesteśmy „my”, to muszą być też „oni”. A „oni” to przecież ci gorsi, mniej wykształceni, „egzotyczni”. Otóż nie. Wszyscy jesteśmy tacy sami, zbudowani z tych samych kości, tych samych tkanek i tych samych pragnień. To prawda, że różni nas kultura, religia, ustrój w jakim żyjemy, i pewnie wiele innych czynników. Ale to nie znaczy, że nie marzymy o tym samym, tak samo się nie zakochujemy, kłócimy, przyjaźnimy. Tego samego się boimy, i tym samym się martwimy.

Zobacz post Irańczycy – spojrzenie z bliska na blogu autora
Udostępnij

O autorze