Tajemnice pustyni

Na pustyni w Iranie nie zawracałam sobie głowy szczegółowym planowaniem. Wszystko układało się samo – czas odmierzało mi słońce, a trasę modyfikowali napotkani ludzie i miejsca. To dzięki nim odkrywałam tajemnice pustyni i miejsca jak Aqda.

 

Słonce ledwo oderwało się od horyzontu, kiedy opuściłam Nash Abad. Jeszcze nie osiągnęło zenitu, kiedy spotkałam Kiana.
– Dokąd jedziesz?
– Do Charguszi
– A później?
– Przez pustynię do Varzane.
– Co??? A gdzie będziesz spała? Masz namiot?
– Nie mam, ale przecież tam jest kilka wiosek po drodze.
– To nie wioski, tylko osady górnicze i wszystkie są opuszczone. GPS też pewnie nie masz, a szkoda, bo na pustyni asfalt się urywa i łatwo zabłądzić…
Kian jest jasnowidzem? A może z oczu brakiem GPS-a mi patrzy? Paralizatora na wilki też nie mam, ani kapiszonowca do odstraszania dzikich psów… Nikt mi nie mówił, że w Iranie to się może przydać…
– Jedź do Aqdy. Jeśli nikt cię nie przygarnie, jest tam też i hotel. – Kian zna chyba wszystkie tajemnice pustyni…
Kian mimo wszystko mnie nie przekonał. Zrobił to kolejny dziki pies. Jak mnie pogonił, tak jechałam kilka kilometrów, zanim odważyłam się obejrzeć za siebie. Dobra, jadę do Aqdy. Tylko, że słońce już dawno przekroczyło krytyczną odległość nad horyzontem. Mam jeszcze godzinę światła, a nie mam pojęcia, czy przypadkiem nie jestem…

lata świetlne od Aqdy

– Zostało ci 30 km – informują dwaj panowie z samochodu. Zatrzymałam ich, bo miałam cichą nadzieję, że mnie podwiozą. Ale panowie zrobili sobie zdjęcia – ze mną i z rowerem, z rowerem beze mnie i pojechali.
– Tak po prostu? Zabraliście mi ostatnie 15 minut światła i zostawiliście na drodze? – powtarzałam przez zęby pedałując przed siebie. Powoli zapadała ciemność. Taka ciemność, w której można wjechać w samochód stojący na poboczu i nie mieć wyrzutów sumienia. Bo jak się nie włącza migaczy to tak się ma! Jednak w ostatniej chwili zahamowałam.
Zobacz post Tajemnice pustyni na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Jestem włóczykijem. Jeśli ruszam w świat, to bez planu i przed siebie. Właśnie szykuje się do nowej wyprawy na bambusowym rowerze. Sama go robię;)