Hendaye. Skuś się, bo warto.

Wiecie co jest najlepsze w Hendaye? Według mnie nie zagubiło ono swojej lokalnej tożsamości na przestrzeni tych wszystkich lat. Jasne, nie byłam tam zbyt długo. Jasne, było tam mnóstwo turystów. Jasne, infrastruktura turystyczna była (i jest nadal) tam bardzo rozwinięta. Nie oznacza to jednak, że nie czuć tam lokalnego klimatu, a jedynie klimat takiego wakacyjnego kurortu. Nie, nie, nie. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Myślę, że jest to idealny kierunek podróżniczy ze względu na bajeczną plażę, piękną architekturę, a przede wszystkim niesamowite położenie. Spacer po tym mieście, pomimo wielu nadłożonych kilometrów, okazał się czymś odprężającym. Praktycznie wszędzie otaczała mnie woda, żaglówki i nawet liczba mijanych po drodze ludzi mi nie przeszkadzała. To chyba o czymś świadczy? Może o tym, że w Hendaye łatwo się zatracić i zapomnieć o rzeczywistości, jaka nas otacza. 

Zobacz post Hendaye. Skuś się, bo warto. na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Jestem romantyczną duszą, książkoholiczką, (nie)spełnioną podróżniczką, miłośniczką kotów wszelkiej maści, kolekcjonerką dobrych wspomnień i pocztówek z całego świata.