Gwatemala: Chichicastenango

Pies z kulawą nogą by się pewnie nie pofatygował do Chichicastenango (małe, średnio ładne miasteczko wysoko w górach, do którego trzeba sobie godzinami obijać tyłek na wybojach, żeby dotrzeć), gdyby nie to, że dwa razy w tygodniu (czwartek, niedziela) zamienia się w światową stolicę pstrokacizny. [czytaj dalej]

Zobacz post Gwatemala: Chichicastenango na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Mam 29 lat i problemy z usiedzeniem na dupie. Skończyłam arabistykę w Hiszpanii i stosunki międzynarodowe w Austrii, po czym mieszkałam jeszcze w Maroku, w Belgii, w Austrii, w Polsce, w Indiach oraz w Egipcie. Podróżuję zasadniczo bezustannie i bez wyraźnego celu, poza takim, żeby po prostu być gdzie indziej. Właśnie jadę z Meksyku jak najdalej na południe w towarzystwie plecaka, namiotu i laptopa.