Guten Tag, Herr Schmidt!

Niemiecki savoir-vivre

Niemcy uchodzą za naród grzeczny i ułożony, z czym trudno się nie zgodzić. W Sieci nie brakuje stron opisujących pewne podstawowe zasady savoir vivre, na których przestrzeganie kładzie się w tym kraju największy nacisk. Internetowe poradniki zgodnie uczulają swych czytelników na następujące kwestie:

Zwroty grzecznościowe

Szacunek wobec rozmówcy należy okazywać zwracaniem się doń w formie grzecznościowej „Frau” (gdy mówimy do kobiety) bądź „Herr” (do mężczyzny). Przejście na „ty” często bywa uważane za zbyteczne. Dość osobliwym jest natomiast zwyczaj posługiwania się nazwiskami w mowie codziennej. Niemcy mają w zwyczaju adresować wypowiedzi, używając zwrotów „Frau Schmidt” albo „Herr Bauer”, co w przełożeniu na polskie „Pani Kowalska”, „Panie Nowak” brzmi dość sztucznie czy wręcz protekcjonalnie (Panie Kozłowski, proszę mi przynieść śrubokręt). Z drugiej strony, nasze niecałkiem poprawne, acz powszechnie stosowane „Panie Adamie” czy (przywołując popularne słuchowisko) „Pani Elizo” w przełożeniu na, przykładowo, „Herr Georg” czy „Frau Anne” budzi niemałą konsternację.

Tolerancja

Niemcy od dobrych kilkudziesięciu lat obracają się w gronie cudzoziemców i uważają to za normalność. Dla większości mieszkańców dyskryminowanie ludzi pod względem etnicznym czy religijnym jest nie do pomyślenia. Należy się więc na przykład liczyć z tym, że poniżanie w miejscu pracy osób wywodzących się z innych krajów może skutkować zwolnieniem dyscyplinarnym. Z własnego doświadczenia mogę dodać, że odkąd tu mieszkam, ani razu nie spotkałem się z jakimkolwiek przejawem niechęci, nieuprzejmości czy niesprawiedliwości z racji tego, że nie jestem Niemcem. W szczególności, nie mam najmniejszych podstaw, by sądzić, że Polacy są w tym kraju niemile widziani.

Utrzymanie porządku

Przestrzeganie zasad ciszy nocnej, a nawet ciszy popołudniowej nie jest jedynie pustym zaleceniem. Podobnie rzecz się ma w kwestii reguł dotyczących segregacji śmieci. Niemcy bywają na tym punkcie do tego stopnia wyczuleni, że potrafią nieznajomej osobie zwrócić uwagę, gdy ta pomyli pojemniki, co zakrawa wręcz o nadgorliwość (Sie machen es schlecht, Tetra-Pak ist kein Papier!). Trzeba im jednak oddać, że skłonność do porządku przejawiająca się w sprawnym formowaniu kolejek do kas sklepowych czy przepuszczaniu pasażerów wysiadających z metra w znacznym stopniu ułatwia funkcjonowanie. Osobiście, najbardziej odpowiada mi jednak to, że ciągnięcie za sobą walizki podróżnej po ulicy nie wymaga tu przeciskania się między przechodniami i nerwowego kontrolowania, czy przypadkiem za chwilę nie przejadę komuś po stopie, ponieważ mijane osoby na ogół bez proszenia ustępują mi miejsca, czym czasem czuję się wręcz nieco zakłopotany…

 

Zobacz post Guten Tag, Herr Schmidt! na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Pisanie zazwyczaj przychodzi mi łatwiej niż mówienie, dlatego powstanie "Europa Bistro" było naturalną konsekwencją tego faktu. Moją odwieczną przypadłością jest chroniczna nieumiejętność przebywania zbyt długo w jednym miejscu. Jeśli co najmniej raz na kilka tygodni choć na moment nie zmienię widoku za oknem, "dostaję wysypki". Sądzę, że stoi za tym jakiś quasi-narkotyczny głód – nowych miejsc, nowych ludzi i nowych wrażeń.