Gdzie jest mój śmietnik?

Dwadzieścia po trzeciej, gdzieś pomiędzy dniem a nocą. Leżę w wannie. Od ponad godziny dolewam gorącej wody, mając nadzieję, że jestem bezpieczny. Godzina wilka, gdy ludzki organizm jest podatny na najgorsze załamania i choroby. Spowolnione reakcje chemiczne oczyszczają mózg z toksyn, spada temperatura ciała i jesteśmy jak otwarte dla kidnapera okno w dziecinnym pokoju. Podobno najwięcej zgonów następuje przed świtem, między trzecią, a czwartą. Najłatwiej też podejść wtedy wędrowca, który zmęczony usnął przy ognisku. W łazience nie ma jednak ani ogniska ani okien. Jest ciepło i szczelnie. Jedyny dźwięk pochodzący z zewnątrz, to wiatr przypominający potępieńczy chór albo ryk potężnej piły, zarzynającej barany z pobliskiego pastwiska.

Całość tekstu dostępna TUTAJ

Zobacz post Gdzie jest mój śmietnik? na blogu autora
Udostępnij

O autorze