Fuji Shibazakura Matsuri – festiwal floksów

Pochwaliliśmy wczoraj pogodę? No to dla odmiany mamy chmury, mżawkę i temperaturę „bluzową”. Szkoda, bo na dzisiaj zaplanowaliśmy wyjazd w pobliże świętej góry Japończyków, czyli wulkanu Fuji.
Planując podróż oczywiście myślałem o nocnym wejściu na szczyt, co dla Japończyków ma wymiar duchowy, by podziwiać wschód słońca w tej niecodziennej scenerii. Pomysł ten musiałem porzucić, bo góra ma swoje fochy i jest dostępna tylko w lipcu i sierpniu. Pomysł następny – jedziemy do Owakudani, czyli obszaru wokół krateru wulkanu Hakone, gdzie unoszą siarkowe opary i wytryskują gorące źródła. Do tego widok na Fuji i świadomość, że to obszar bardzo aktywny sejsmicznie. Idealnie ; ) Jednak sprawdzając jak tam dojechać trafiliśmy na komunikat, że z powodu wzmożonej aktywności sejsmicznej Owakudani jest niedostępne. Siła wyższa, wykreślamy z listy. No to co by tu… jezioro Kawaguchiko, jedno z pięciu tworzących krainę Pięciu Jezior Fuji. Widoki mogą być niezłe. Oczywiście jeśli dopisze nam szczęście, bo Fuji lubi bujać w obłokach. Jeszcze raz z nadzieją patrzymy w niebo, ale zamiast nadziei same chmury. Prognoza pogody nie pozostawia złudzeń. Zostajemy w Tokio? Coś nas jednak ciągnie w pobliże Fuji. No to zostaje nam jeszcze jedna opcja. Festiwal floksów. Czy tylko ja pierwszy raz słyszę o takich kwiatkach? ; ) Dojazd dość długi, ale przy takiej pogodzie jakoś mniej żal spędzić te kilka godzin w pociągach. Postanowione!

Zobacz post Fuji Shibazakura Matsuri – festiwal floksów na blogu autora
Udostępnij

O autorze