Filipiny: Bohol

Dziś jedziemy na wyspę Bohol.

Punktualnie o 9.00 nasz kierowca, 30-letni Rodi podjeżdża terenowym samochodem. Z wyspy Panglao wjeżdżamy mostem na Bohol. Najpierw zrobimy typową trasę, a na koniec pojedziemy do wodospadu.

Kościół Baclayon

Pierwszym punktem miał być kościół w miejscowości Baclayon. Jeden z najstarszych kamiennych kościołów na terenie Filipin. Niestety nie zobaczyliśmy, ponieważ policja pozamykała drogi dojazdowe. Nasz kierowca próbował z różnych stron ale wszędzie były zamknięcia. Nie wiem co było przyczyną. Odpuściliśmy.

Rejs po rzece Loboc z obiadem i występem lokalnego zespołu. No cóż, dałabym tyle samo plusów co minusów. Kiedy my przyszliśmy, na statku było kilka osób. Zaproszono nas od razu do korzystania ze stołu szwedzkiego. Obiad był całkiem smaczny – podano kilka przystawek, dania główne, desery, owoce. Wszystko uzupełniane na bieżąco.

Statków jest dużo, jeśli jeden jest pełny to turyści kierowani są do następnego. Kiedy my przyszliśmy, na statku było kilka osób. Zaproszono nas od razu do korzystania ze stołu szwedzkiego. Obiad był całkiem smaczny – podano kilka przystawek, dania główne, desery, owoce. Wszystko uzupełniane na bieżąco.

Dosyć długo staliśmy przy nabrzeżu. Statek właściwie odpłynął dopiero gdy był już pełny, a wszyscy goście najedzeni. Kiedy wypłynęliśmy na rzekę włączono głośną muzykę, która skutecznie zagłuszała wszelkie odgłosy z zewnątrz. Płynęliśmy wśród bujnej zieleni i należałoby uszanować piękno przyrody. Niestety otaczająca nas dżungla została zbombardowana światowymi piosenkami. I za to daję wielki minus. Żeby chociaż melodie były związane z kulturą Filipin.

Zobacz post Filipiny: Bohol na blogu autora
Udostępnij

O autorze