Erta Ale – wulkan, jezioro, lawa

Erta Ale – wulkan, jezioro, lawa

Podświadomie słyszę wołanie. O co chodzi? Powoli do mnie dociera. To już. Pora wstawać. Otwieram oczy. Jest ciemno. Widzę gwiazdy. Mnóstwo gwiazd. Tak jak przed snem. Gdzie jestem? Na wulkanie. A nieco dalej wyjątkowe miejsce. Czy przez 3,5 godziny się zmieniło? Czy nadal tam jest? Wstaję. Nieprzytomny, ale znów pełen energii. Kilka zdjęć gwiazd na rozruszanie i schodzę w kierunku krateru. Jestem chyba ostatni. Zaczyna świtać. Korzystam z okazji uchwycenia poświaty od lawy i gwiazd jednocześnie. Wydaje mi się, że będzie ciekawe zdjęcie. Przyśpieszam żeby nie spóźnić się na wschód słońca. Mijamy Thomasa, który stamtąd wraca. Wschód słońca będzie mniej więcej pomiędzy jeziorem, a górą, z której wczoraj patrzyliśmy na lawę…

Zobacz post Erta Ale – wulkan, jezioro, lawa na blogu autora
Udostępnij

O autorze