Ein Gedi i mało uczęszczana oaza Wadi Arugat

Mitzpe Ramon zatrzymało nas troszkę dłużej niż planowaliśmy. Nie tylko dlatego, że sam Maktesz Ramon jest nadzwyczaj zjawiskowy, ale przede wszystkim właścicielka i przewodniczka Lee z The Green Backpackers służyła radą i znajomościami. To dzięki niej udało się wynająć auto u Rosjanina Alexa, którym dotarliśmy nad znane nam z poprzedniej podróży Morze Martwe, a teraz do głównego punktu programu była oaza Ein Gedi.

Ein Gedi – dwie oazy pełne wytchnienia

Ein Gegi jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc nad Morzem Martwym. Nie bez powodu! To najbardziej magiczna i zapierająca dech w piersiach oaza w Izraelu, co więcej druga co do wielkości w tym kraju. Nazwa pochodzi od wybijających w kanionach i pod skałami źródeł słodkiej wody. To również jedno z nielicznych miejsc w Izraelu, w dodatku na Pustyni Judzkiej, gdzie woda płynie przez cały rok (!) dając możliwość rozwoju niezwykłej roślinności, nietypowej jak dla tego klimatu, bo przypominającą roślinność podzwrotnikową w klimacie typowo pustynnym. Bardziej szczegółowe informacje na temat roślinności czy geologii znajdziecie na stronie izraelskich parków narodowych tutaj lub na stronie Wikivoyage.

Zobacz post Ein Gedi i mało uczęszczana oaza Wadi Arugat na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Gdy byłam małym dzieckiem z wielkim utęsknieniem czekałam na weekend, kiedy mogłam godzinami ogladać programy krajoznawcze. Pasja poznawania świata kiełkowała we mnie, aż urosła do takich rozmiarów, że na miejscu usiedzieć nie umiałam. Mieszkałam i podróżowałam po Chinach, do których często wracam. Jednak najlepiej czuję się w Afryce Równikowej wśród prostych ludzi i dzikiej natury: między Pigmejami plemienia Batwa w Ugandzie, Masajami w Kenii, na dramatycznie niebezpieczny raftingu na Białym Nilu, z szympansami na wyspie Ngamba w Ugandzie czy gorylami górskimi w Parku Wirunga w jego kongijskiej części. W swoich pracach zajmowałam się Koreą Północną, którą już nie raz odwiedziłam.