Dzieje się w Melbourne

Melbourne to miasto, w którym po prostu nie da się nudzić. Nie wiecie, co robić, co warto zobaczyć, gdzie pójść? Wystarczy, że wejdziecie na stronę The Urban ListConcrete Playground czy Broadsheet. Tam znajdziecie odpowiedzi na Wasze wszystkie pytania i przy okazji tych stron będziecie pewni, że nie ominiecie ważnej wystawy, sztuki czy festiwalu! :)

Jak my spędziliśmy nasze dwa tygodnie w Melbourne? 

Jadąc do Melbourne nie sądziliśmy, że spędzimy tu aż dwa tygodnie. Plan był następujący: jak najszybciej KUPIĆ SAMOCHÓD i ruszyć w wymarzoną trasę. Ale oczywiście, jak to w życiu bywa, zderzenie z rzeczywistością było dość brutalne i cały proces okazał się bardzo czasochłonny, stresujący i długi. Nie udało nam się następnego dnia po przyjeździe kupić samochodu, a jesteśmy z natury dość niecierpliwi, więc drugiego dnia zaczęliśmy układać plan, co przy okazji warto w Melbourne zobaczyć, aby czas oczekiwania na samochód nie był stracony. Oto nasza lista :)

1. St. Kilda Festival 

Jakoś tak się złożyło, że przyjechaliśmy wprost na festiwal :) Przypadek?! Nie sądzę! W tym roku ten największy, darmowy festiwal w Melbourne przyciągnął 400,000 osób! Całkowicie darmowy program oferował koncerty 80 zespołów na 10 scenach, warsztaty, stoiska z biżuterią, ubraniami, pamiątkami i niezliczoną liczbę food track’ów z jedzeniem jakie tylko sobie można wymarzyć!

IMG_0211

Oprócz tego w gratisie oczywiście australijskie słońce, uśmiechy i naprawdę świetną atmosferę. Gdy w jednym z food track’ów zobaczyliśmy te małe pączki uznaliśmy, że przecież nie świętowaliśmy należycie tłustego czwartku i niewiele myśląc ustawiliśmy się po nie w kolejce! :) Cieplutkie i mięciutkie! Niebo w gębie.

IMG_0198

2. Luna Park – park rozrywki (St. Kilda)

Oprócz festiwalu w St. Kildzie trzeba pójść na przejażdżkę zabytkowym ‚Scenic Railway Roller Coster’. Jest najstarszym, nadal działającym drewnianym roller coster’em na świecie i jedynym w swoim rodzaju, gdzie cały pociąg prowadzi jeden Pan przez cały czas stojąc! Cała przejażdżka to nie tylko zakręty, krzyki i adrenalina, bo wszystko się trzęsie, skrzypi i telepie, jakby się zaraz miało rozpaść, ale też piękny widok na Port Phillip Bay, który oferuje St. Kilda. Koszt biletu na jeden przejazd to $11 na osobę. Warto! :)

IMG_0189

3. Molo w St. Kilda i małe pingwiny

Każdego dnia po zmroku, około 21:00-22:00, Little Penguins wracają z oceanu w poszukiwaniu swoich gniazd. Polecamy więc wieczorny spacer po molo z niespodzianką na samym końcu! :) Pamiętajcie tylko, aby robić zdjęcia bez flesza, a jeśli bierzecie ze sobą latarkę, przykryjcie lampę czerwonym celofanem. Wtedy światło nie razi pingwinów. Kolonia małych pingwinów zagnieździła się w tym miejscu w latach 70tych.

IMG_0190

4. Australian Centre of the Moving Image (ACMI ) – darmowe

Trafiliśmy na bardzo ciekawą wystawę Julian Rosefeldt, pt. Manifesto” składającą się z trzynastu ekranów, na których wyświetlane są monologi australijskiej aktorki Cate Blanchett. Manifesto zadaje pytanie jaka jest rola artystów w dzisiejszym społeczeństwie. Świetnie zrobione, ale ciężko się skupić i poświęcić 15-20min na obejrzenie każdego z trzynastu manifestów. 

5. National Galery of Victoria (NGV) – darmowe

Naszą uwagę zwróciły trzy wystawy. Richard Moose „The Enclave”. Składa się z 6 ekranów, na których wyświetlane są filmy kręcone w Republice Kongo. Przedstawiają codzienność (tak różną od naszej) mieszkańców tego kraju. Odwrócone zostały kolory i zieleń traw, drzew, lasu zastępuje fiolet. Bardzo ciekawy zabieg Richarda Moose. 

Jess Johnson, artystka urodzona w Nowej Zelandii, przy pomocy wzornictwa geometrycznego, motywów wizualnych oraz zestawu rysunków, stworzyła niespodziewany świat odzwierciedlający jej zainteresowanie science fiction, sztuką i komiksami. Oprócz tego, na środku pomieszczenia znajduje się „Ixian Gate”, gdzie osoby odwiedzające wystawę są zapraszane do założenia specjalnych okularów i słuchawek i przeniesienia do wirtualnej rzeczywistości Jess Johnson. Naprawdę fajny efekt 360 stopni! Tytuł wystawy to „Wurm Haus”.

Ai Weiwei „Forever Bicycles” jest to nowa instalacja zaprojektowana specjalnie dla NGV. Składa się z ponad 1500 rowerów, które dla Ai Weiwei symbolizują swobodę poruszania się. Robi wrażenie i jest bardzo fotogeniczna!

DSCN1154

6. A co, gdy już naprawdę masz dość wszystkiego, nie ma żadnego fajnego samochodu, wmawiasz sobie, że na pewno już żadnego nie kupisz itd. Jednym słowem nie da się?! CHODŹMY NA WÓDKĘ! :)

W tym celu udaliśmy się do słynnej knajpy Borsh, Vodka & Tears. Na otarcie łez :) Wybór jest nieprawdopodobny. Można napić się czekoladowego Chopin’a, pigwówki SoplicyŻubrówkiBecherovkiDębowej itd. itd. Lista się nie kończy. A do tego wszystkiego barszcz czerwony, kiszone ogórki lub schabowy. Wszystko fajnie, ale niestety strasznie drogo! Więc to był tylko jednorazowy event! Trzeba w końcu oszczędzać na paliwo! :)

IMG_0188

7. A co jeśli nawet wódka nie pomaga?! Wtedy to już tylko Crown Casino!

Ogromne, eleganckie, luksusowe. Wchodzi się przez ogromne pomieszczenie z butikami z biżuterią, okularami i perfumami (trochę jak na lotnisku). Witają Panowie w garniturach. Wszystko bardzo kulturalnie. A co w środku? W środku miliony nerwowych Azjatów przepychających się przy stoliku do ruletki czy próbujących swojego szczęścia na maszynach. Poza Azjatami pijani Europejczycy. I w tych okolicznościach Antek miał sporo szczęścia i jak twierdzi swój system! Następnego dnia, od nowa zaczęliśmy poszukiwania samochodu, ale już z uśmiechem na twarzy. ;)

IMG_6116

8. Knajpy

Oboje uwielbiamy jeść i próbować nowych smaków, ale Melbourne to nie najlepsze miejsce dla osób, które mają mało pieniędzy lub próbują je oszczędzać na wymarzoną podróż tak jak my! :) Dlatego przy pomocy przewodnika Lonely Planet, stołowaliśmy się w najtańszych knajpach Melbourne, mimo tego bardzo smacznych. Byliśmy w:

Red Pepper – kuchnia indyjska

Don Don – kuchnia vietnamska

Mamasita – kuchnia meksykańska (trochę droższa od reszty)

Shanghai Dumping House – chińskie pierożki

Pizzeria BANFF – pizza za $6 przez cały dzień w poniedziałki i wtorki, od środy do piątku 12:00-17:30 i piwko/cydr za $3,5 codziennie 15:00-18:00. Jednym słowem GOOD DEAL :)

Wszystkie opisy ze zdjęciami i opinią znajdziecie w zakładce ‚Jedzenie w podróży’! :)

Co więcej?

Początkowo mieszkaliśmy u znajomych w Wheelers Hill, na przedmieściach Melbourne, gdzie zdecydowanie odpoczęliśmy po ciężkiej pracy. Jest to piękna dzielnica z dużymi domami, a momentami wręcz willami. Zazwyczaj właścicielami są Chińczycy. Podczas kilku dni mieliśmy okazję bliżej się zaprzyjaźnić z synkiem Izy i Bena – Reubenem :) Opieka nad Nim nie szła nam nawet najgorzej! :)

(null)

IMG_6073

Po kilku dniach mieliśmy okazję na przeprowadzkę do słynnej St. Kildy do naszego znajomego Chrisa. Mieszkaliśmy z Nim i Jego żółwiami i rybkami i w wolnym czasie urządzaliśmy im małe gry i zabawy. :)

DSCN1095

9. Centre for Contemporary Photography

To miejsce było naszym największym zawodem. Fajny budynek, w super dzielnicy Melbourne – Fitzroy. Po wejściu niestety łącznie może 50 starych, nieładnych zdjęć. Większość nawet nieoprawionych. Niechlujnie przyklejonych do ścian. A jechaliśmy tam specjalnie ponad godzinę. Ale mamy dzięki temu nasze ulubione zdjęcie dnia!

DSCN1181

I to tyle… Melbourne, see you later! :)

Zobacz post Dzieje się w Melbourne na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Jesteśmy parą lekarzy weterynarii, która nie może usiedzieć w miejscu, a po tym jak się poznaliśmy jeszcze dodatkowo połączyliśmy siły i zaczęliśmy wspólnie marzyć. Dzięki temu w ciągu 1,5 roku byliśmy już w Londynie, Nowym Jorku, Pradze, Monachium, Nowej Zelandii, Maroko i na Cyprze. Teraz ruszamy w podróż, o której myśleliśmy i marzyliśmy wspólnie od dawna. Australia - kraj dziki, niebezpieczny, mało poznany. Ale właśnie to lubimy. Miejsca nieturystyczne, w których możemy oderwać się od codziennego pędu, niedoczasu i żyć, myśleć, zwiedzać, odkrywać, poznawać nowych ludzi, marzyć i planować dalsze wyprawy. Postanowiliśmy założyć tego bloga z myślą o rodzinie i przyjaciołach, ale także o osobach, które kochają podróże. Ruszamy na podbój Australii i okolic i przeznaczamy na to rok! Zobaczcie sami, gdzie nas wywiało!