Detroit. Miasto powstające z popiołów

Weekend w mieście, które ma największą przestępczość w Stanach Zjednoczonych, do którego wjeżdża się na własne ryzyko brzmi jak wyzwanie i coś czego nie zapomni się pewnie na długo. Detroit nigdy nie było na mojej liście miast do zobaczenia. Wiedziałam o nim co nieco, ale dopiero kiedy poczytałam statystyki policyjne, opinie na forach, obejrzałam film Detropia, to zaczęłam mieć lekkiego stracha. Na szczęście, nie miałam zbyt wiele czasu na myślenie, bo do „wycieczki” podpięłam się w ostatniej chwili. Poza tym jechaliśmy więszką grupą, więc w jakiś sposób czułam się bezpieczniej. Niestety Norbert został w domu, więc jako dobry mąż zaopatrzył mnie w mały, wojskowy nóż, który miał mi dodać otuchy. Jak się później okazało przydał się on do zupełnie innych rzeczy.

Zobacz post Detroit. Miasto powstające z popiołów na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Szść lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika