Czeskie Sudety rowerem. Dziesięciodniówka dla sakwiarza

Czeskie Sudety rowerem. Dziesięciodniówka dla sakwiarza

Czeskie Sudety rowerem można „zaliczyć” nawet podczas standardowego urlopu. Nawet z ciężkimi sakwami i nawet za przysłowiowe grosze.

Rowerowa podróż przez czeskie Sudety to dobry treningprzyjazne otoczenie, ładne widoki i interesujące miejsca. Zorganizowanie takiej wyprawy nie wymaga wiele trudu – sprowadza się do wyboru trasy łącznie z obmyśleniem dojazdu oraz powrotu do domu, a potem zrobieniem listy ekwipunku i spakowania się.

Co więcej, taka sakwiarska wyprawa nie kosztuje dużo, bo ceny w Czechach są podobne do polskich cen, a korzystając z kempingów i własnej kuchenki turystycznej można minimalizować cały budżet. Poza tym nasza podróż zmieściła się w ramach etatowego urlopu. Jeśli ktoś ma więcej wolnego (np. 15-20 dni), to równie dobrze może zrezygnować z przejazdów pociągami i dotrzeć do Czech siłą własnych mięśni, co z pewnością jeszcze bardziej zmniejszy koszty wyprawy.

A poza tym Czechy są fajne. Bo miło jest słuchać czeskiego, napić się dobrego piwa. Mieć wkoło siebie słodkie czereśnie oraz malownicze góry. A rowerowo – przede wszystkim zmęczyć się na licznych podjazdach. Tu 10%, tam 12%. Najpierw w górę, potem w dół, żeby znowu w górę. Tu widok z przełęczy Petrovy boudy, tam widok na przełęcz Ramzovské sedlo. I wzmacnia się fizis, i doładowuje psyche. Powraca moc w mięśniach, tlen panoszy się po ciele i jest frajda :) Czeskie Sudety rowerem są po prostu fajne!

W Duecie po Świecie – Czeskie Sudety rowerem. Dziesięciodniówka dla sakwiarza

Zobacz post Czeskie Sudety rowerem. Dziesięciodniówka dla sakwiarza na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Prowadzimy blog W Duecie po Świecie, gdzie piszemy o wyprawach i podróżach rowerowych oraz trekkingach, sprzęcie i innych krajach.