Cień Barcelony

Barcelonę wyobrażałam sobie taką, jaką ją opisywał Carlos Ruiz Zafón. Kojarzyła mi się ona z wąskimi, gotyckimi uliczkami, za którymi kryje się tajemnicza historia. Pragnęłam odkryć stolicę Katalonii z tej strony…

Jak płatek śniegu w środku lata ląduję na Plaza Cataluña i doświadczam zawrotu głowy w upalnej pogodzie i tłumie turystów. Cały romantyzm ginie wśród harmideru wytworzonego przez przyjezdnych ludzi z plecakami na brzuchach, robiących zdjęcia lub beznamiętnie przemykających lokalnych ludzi. Po rozejrzeniu się w cztery różne rogi placu, postanawiam podążać za intuicją. Zatapiam się w gotyckiej dzielnicy, oddalając się od zgiełku centrum. Mijam bary, gdzie serwują hiszpańską szynkę tzw. jamón ibérico, krojoną ze zwisających z sufitu ogromnych ud. Dostrzegam kilka ciekawych sklepów z ciuchami lokalnych projektantów i dochodzę do El Born. W powietrzu rozciąga się teraz przyjemny zapach słodko-kawiarniany. Siadam na chwilę, by oswoić się z nowym otoczeniem i powoli dotyka mnie tchnięcie nowej energii. Ah Barcelona… tętni tu życiem!

Zobacz post Cień Barcelony na blogu autora
Udostępnij

O autorze