Blue Lagoon czyli pływanie w odpadach poprzemysłowych może być luksusem

Stojąc w drzwiach przebieralni, ubrana jedynie w bikini, kiedy temperatura powietrza na zewnątrz nie przekracza 10 stopni Celsjusza, nie zastanawiam się wcale nad kolorem wody. Moje myśli krążą wokół tego, że chociaż chciałabym ruszyć sprintem i wskoczyć do ciepłej wody, to nie jest to możliwe, bo nie wypada mi biec jak dzikuska w drogim SPA. Muszę dostojnie przejść, nie zważając na zimno, zostawić po drodze ręcznik na wieszaku i klapki pod nim i powoli, bez pośpiechu zanurzyć się w basenie. A pomijając konwenanse, szaleńczy bieg mógłby skończyć się spektakularną wywrotką na śliskiej od krzemionki drewnianej posadzce. Dlatego powoli, nie zwracając uwagi na gęsią skórkę, wchodzę do wody koloru… malibu z mlekiem i dodatkiem blue curaçao.

Zobacz post Blue Lagoon czyli pływanie w odpadach poprzemysłowych może być luksusem na blogu autora
Udostępnij

O autorze