Bliskie spotkania z dziką przyrodą

Terenówka pędzi po wyboistej drodze, żebym tylko zdążyła na lot do Dar es-Salaam, który miał być za godzinę. Kwadrans wcześniej jednak mój przewodnik Maulidi odebrał telefon, że samolot już wylądował i czeka na mnie. Trzymam się metalowej poręczy, by nie wypaść na zakręcie. Wtem kątem oka dostrzegam coś ciekawego. Nie ja jedna. Thomas, kierowca, gwałtownie hamuje.
– Lew – rzuca krótko, zawracając. – Będziesz miała ostatnie zdjęcie.
Lwica wyleguje się w cieniu niewielkiego krzaka. Leniwie podnosi głowę powodowana ciekawością tego, co zakłóca jej popołudniową drzemkę. Wciskam spust migawki. Lwica obojętnie kładzie się z powrotem. Thomas rusza w kierunku lądowiska. Mijamy jeszcze kilka słoni i żyrafę, ale już się nie zatrzymujemy. Pół godziny przed planowanym czasem odlotu docieram na lądowisko. Szybko żegnam się z Maulidim i Thomasem. Na schodkach pilatusa-12 siedzi pilot, w środku jeszcze kilka osób.
– Jestem Daniel – wyciąga dłoń, gdy podbiegam do samolotu. – Wskakuj!.

Przeczytaj całość i obejrzyj zdjęcia na blogu Daleko niedaleko

Zobacz post Bliskie spotkania z dziką przyrodą na blogu autora
Udostępnij

O autorze