Bieszczady zimą. Śnieżna opowieść

Bieszczady zimą marzyły mi się od dawna. Połoniny ze śniegiem i oszroniony krzyż na Tarnicy. A prognozy były liche – odwilż, mało śniegu…W duchu modliłam się o prawdziwą zimę. Gdybym wiedziała, że w tamtym momencie mam takie chody gdzieś tam wyżej, prosiłabym o coś innego…W Bieszczadach zaczęło sypać gdzieś w okolicach Nowego Roku i każdego dnia przybywało śniegu. To co zastaliśmy po przyjeździe przypominało krainę Królowej Śniegu.

Zobacz post Bieszczady zimą. Śnieżna opowieść na blogu autora
Udostępnij

O autorze