Belize: Caye Caulker

Lubię jeździć do krajów, o których niewiele wiadomo, bo albo mało się w nich dzieje istotnego (są głęboką prowincją), albo są na tyle małe i dalekie, że i tak nic z nich do nas nie dociera. Nie miałam bladego pojęcia, jak może wyglądać Belize, ale wyobrażałam sobie coś pomiędzy Jamajką a Meksykiem, czyli trochę Karaiby, a trochę nie. Kolonia brytyjska (British Honduras) do 1981 roku, anglojęzyczna, wieloetniczna, nie produkująca żadnych istotniejszych newsów, z koralowymi wysepkami, między którymi można sobie nurkować za grubą kasę. [czytaj dalej]

Zobacz post Belize: Caye Caulker na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Mam 29 lat i problemy z usiedzeniem na dupie. Skończyłam arabistykę w Hiszpanii i stosunki międzynarodowe w Austrii, po czym mieszkałam jeszcze w Maroku, w Belgii, w Austrii, w Polsce, w Indiach oraz w Egipcie. Podróżuję zasadniczo bezustannie i bez wyraźnego celu, poza takim, żeby po prostu być gdzie indziej. Właśnie jadę z Meksyku jak najdalej na południe w towarzystwie plecaka, namiotu i laptopa.

Could create table version :No database selected