Bangkok miasto warte grzechu – zwiedzanie, atrakcje, ceny

Pierwszy dzień w Bangkoku, po bardzo wyczerpującej podróży (z przesiadkami łącznie 18h od wyjścia z domu) i przeżywam tutaj szok kulturowo-architektoniczny. Całkowity misz masz, wszystko wymieszane, ekskluzywne drapacze chmur z tajskimi domkami. To prawda, że Bangkok nazywany jest miastem kontrastów: luksusowych hoteli i slumsów, drogich restauracji i pysznego street foodu. Zwiedzając go, najlepiej jest się tutaj zgubić w jednej z rozkrzyczanych uliczek, o co nie trudno. To, co najbardziej odczułem po przyjeździe to świat zapachów. Idąc ulicą czułem całą gamę rozkosznych zapachów przypraw i dań ulicznych przeplatający się ze smrodem, najczęściej, niestety ale tak – gówna. Jest to niesamowite doznanie jak z każdym krokiem zmieniała się moja percepcja postrzegania tego samego kawałka ulicy. O Bangkoku zostało już napisane wszystko i wszędzie gdzie tylko się da. Nie będę powielał tego co już możecie przeczytać na wielu stronach czy blogach. Podzielę się z Wami moimi odczuciami, a także najbardziej przydatnymi informacjami podczas wizyty w azjatyckim “Mieście Aniołów“.

Zobacz post Bangkok miasto warte grzechu – zwiedzanie, atrakcje, ceny na blogu autora
Udostępnij

O autorze

30-letni wielbiciel pozytywnego życia. Absolwent dziennikarstwa - mieszkający dotychczas w Warszawie, Londynie i na Krecie - ale cały czas szukający swego miejsca na Ziemi. Uzależniony od podróżowania i latania samolotem (50 krajów i 140 lotów). Zakochany w Warszawie i Meksyku. Na co dzień chodzący z głową wysoko w chmurach. Niepoprawny optymista i marzyciel. Kochający poznawać ludzi i smakować nowych potraw. Hedonista. Prowadził młodzieżową audycję radiową Trendymaniak i grał w Teatrze PROdukcyjnym. Zwiedził Europę autostopem. Także miłośnik spontanicznych podroży na własną rękę - na drugi koniec świata. Spełniający swoje marzenia tu i teraz, nie odkładając niczego na potem! Trzeba natychmiast żyć. Jest później, niż się wydaje… Enjoy your life!!