Ayutthaya – pod znakiem świątyń

Mając kilka ostatnich dni w Tajlandii wymyśliłam sobie, że znajdę jakieś spokojne miejsce do poczilowania w bliskiej okolicy Bangkoku. To dopiero wyzwanie! Padło na Ayutthaję, nie wiedzieć czemu. I wtedy w Lonely Planet (któremu z zasady do końca nie wierzę) przeczytałam, że „Ayutthaya nie jest tak spokojna, jaką ją sobie wyobrażasz”. Czy więc warto spędzić tam więcej niż tylko kilka godzin jak większość turystów?

Zobacz post Ayutthaya – pod znakiem świątyń na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Po dwóch latach w solo podróży po Azji (w tym 4 miesiącach samych Indii) i Nowej Zelandii, w maju 2013 r. zamieszkałam w sercu indonezyjskiej Jawy, Yogyakarcie, gdzie wraz z chłopakiem Jawajczykiem prowadzę hostel i niewielką produkcję słynnej kawy luwak - wyłącznie od dzikich zwierząt.