Autostrada Rabat – Casablanca. Droga przez piekło. Ruch drogowy w Maroku

Ktoś może stwierdzić, że wrzucam wszystkich muzułmanów do jednego wora. Nawet sama parę razy się do tego przyznałam ;) . Jeśli tak, to tylko dlatego, że sami stwarzają ku temu powody. A tutaj chodzi o konkretny powód – ruch drogowy. Przekraczanie prędkości, wyprzedzanie na trzeciego, robienie dodatkowego pasa ruchu, nieustanne trąbienie, niepuszczanie pieszych, wiara, że na drodze można wszystko, bo Allah uchroni a nawet… jazda po pijaku. Każdy kto był w Maroku, Tunezji, Egipcie, Turcji, Emiratach, Iranie, itd… potwierdzi, że kierowcy we WSZYSTKICH krajach muzułmańskich jeżdżą jak szaleni mając gdzieś przepisy. Wszędzie jest… TAK SAMO.

Zastanawia mnie skąd to się bierze i dlaczego akurat u muzułmanów. Bo chyba wyjaśnienia nie znajdziesz w Koranie. Może wszystko czego nie zakazuje Koran (bo wcale w nim o tym nie pisze) jest dozwolone? Tak jak np. z paleniem papierosów. Nie ważne, że w czasach Mahometa nie było samochodów więc i przepisów drogowych a co najwyżej pewnie jakieś zasady poruszania się na wielbłądach.

Zobacz post Autostrada Rabat – Casablanca. Droga przez piekło. Ruch drogowy w Maroku na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Niepoprawna Polka na styku dwóch kontynentów i kultur. Na codzień mieszka na południu Hiszpanii w Granadzie pod Alhambrą skąd podróżuje do Maroka. Absolwentka kierunku artystycznego, graficzka, blogerka marząca także o pracy przy europejskich projektach z dziedziny kultury. Prowadzi bloga podróżniczo – lifestylowego Kropla Arganu.