Arabskie łuki w Granadzie i trzy największe paranoje

To prawda, mieszkam w malowniczym miejscu. Doceniam to gdy chcę pobyć sama z sobą, porozmyślać lub rozwiązać jakiś problem. Wtedy biorę aparat i idę w teren by fotografować najciekawsze zakątki Granady. Tym razem zapolowałam na arabskie łuki. Jedne pamiętają czasy sprzed upadku Al-Andaluz. Inne zbudowano niedawno aby podtrzmać różnorodny kulturowo klimat miasta. Jednak nie chcę aby moje fotograficzne spacery pozostały tylko zrzutką fajnych zdjęć. Postanowiłam połączyć je z różnymi osobistymi przemyśleniami o otaczającym świecie lub skomentować coś np. znalezione na youtube co wywarło na mnie wrażenie. Spacer z aparatem to najlepszy sposób na ładowanie energii – poprzez wyszukiwanie ciekawych obiektów architektury i natury do fotografowania a przede wszystkim czerpanej z głębi siebie. O czym myśli Dorkita kiedy się włóczy i robi zdjęcia? O jakiś paranojach?

Zobacz post Arabskie łuki w Granadzie i trzy największe paranoje na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Niepoprawna Polka na styku dwóch kontynentów i kultur. Na codzień mieszka na południu Hiszpanii w Granadzie pod Alhambrą skąd podróżuje do Maroka. Absolwentka kierunku artystycznego, graficzka, blogerka marząca także o pracy przy europejskich projektach z dziedziny kultury. Prowadzi bloga podróżniczo – lifestylowego Kropla Arganu.