A może na Pomorze?

Jakby ktoś kilka lat temu powiedziałby mi, że będę marzyć o spędzeniu wakacji w Koszalinie, popukałabym się w czoło. To zawsze był ten nielubiany koniec świata, na którym nie ma nic i nic ciekawego się nie dzieje, a latem staje się polską wersją balijskiej Kuty. Jakże zmieniło się moje podejście do rodzinnego miasta po kilku większych wyjazdach „w świat” i pomieszkaniu na jednej z najbardziej zatłoczonych wysp świata… Przecież to właśnie to NIC jest tu największą atrakcją!

Zobacz post A może na Pomorze? na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Po dwóch latach w solo podróży po Azji (w tym 4 miesiącach samych Indii) i Nowej Zelandii, w maju 2013 r. zamieszkałam w sercu indonezyjskiej Jawy, Yogyakarcie, gdzie wraz z chłopakiem Jawajczykiem prowadzę hostel i niewielką produkcję słynnej kawy luwak - wyłącznie od dzikich zwierząt.