70 razy Cannes

W upalną sobotnią noc środkiem jezdni paradują wyelegantowani, mocno rozbawieni imprezowicze, którzy w przypływie szaleństwa wybrali opcję powrotu do domu na piechotę. Wielu z nich marzyło o tym, by ujrzeć na własne oczy osobistości znane z kinowych ekranów i kolorowych pism, choć pewnie tylko nielicznym naprawdę się to udało. Kolejna szansa, by to naprawić nadarzy się już jutro. Na niedzielę zaplanowano bowiem uroczystą galę wręczenia Złotych Palm, po której jubileuszowa 70. edycja Festiwalu w Cannes przejdzie do historii. Po niej zaś nastanie czas legend, którymi obrosną opowieści z cyklu: kto kogo i w jak szykownym stroju wypatrzył na czerwonym dywanie.

Czy się nam to podoba, czy nie, Festival de Cannes to zamknięta impreza organizowana przede wszystkim z myślą o ludziach z branży filmowej, więc osoby spoza tego kręgu muszą zwyczajnie obejść się smakiem. Nie da się jednak ukryć, że magia kina i obecność gwiazd w połączeniu z hermetycznym, wręcz elitarnym charakterem festiwalu niezwykle mocno działają na wyobraźnię. Każdego roku tysiące ludzi marzą o tym, by zostać uczestnikami tego najbardziej prestiżowego wydarzenia filmowego w Europie. Wielu z nich wręcz staje na rzęsach, by zdobyć zaproszenie na którąś z festiwalowych imprez. I choć sposobów na to, by dostać się do środka jest co najmniej kilka, to i tak większość z nich pozostaje poza zasięgiem tych, którym los poskąpił pieniędzy i sławy.

Do majestatycznego, acz niezbyt imponującego architektonicznie Pałacu Festiwalego położonego nad samym brzegiem morza prowadzi kilka wejść. Jedno z nich – bodaj najmniej oblegane – przeznaczono dla akredytowanych dziennikarzy, których na ulicach miasta spotkać można całe mnóstwo. Nie mam nawet cienia wątpliwości, że relacjonowanie imprezy wprost z Cannes sprawia im niesamowitą frajdę, a przy okazji prowokuje zazdrosne spojrzenia wszystkich tych, którzy chcieliby być w ich skórze. Jeśli jednak reporterski fach jest nam obcy, pozostaje już chyba tylko jedna, skądinąd popularna opcja zdobycia zaproszenia – musimy poprosić o nie kogoś, kto dysponuje nimi w nadmiarze…

Zobacz post 70 razy Cannes na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Pisanie zazwyczaj przychodzi mi łatwiej niż mówienie, dlatego powstanie "Europa Bistro" było naturalną konsekwencją tego faktu. Moją odwieczną przypadłością jest chroniczna nieumiejętność przebywania zbyt długo w jednym miejscu. Jeśli co najmniej raz na kilka tygodni choć na moment nie zmienię widoku za oknem, "dostaję wysypki". Sądzę, że stoi za tym jakiś quasi-narkotyczny głód – nowych miejsc, nowych ludzi i nowych wrażeń.