Zaatakowana przez Bangkok!

Życie w Bangkoku

Bangkok zaatakował mnie ! Wrzawą, zgiełkiem, tłokiem na ulicach, niezliczoną ilością targowisk, ulicznym jedzeniem, powietrzem przesyconym spalinami i milionem tajskich uśmiechów.

Wybierając się do Azji oczywiście spodziewałam się szoku kulturowego, jednak stolica Tajlandii zaskoczyła mnie nie tyle swoją odmiennością, co niespotkaną przeze mnie dotąd fuzją zachodniości i azjatyckiej prowincjonalności, wszechobecnym chaosem (nawet po wizycie w Istambule Bangkok nadal przyprawił mnie o zawrót głowy), ilością samochodów na ulicach , różnorodnością środków komunikacji miejskiej, rozbieżnością cen, wielkomiejskością i życiem toczącym się na rzece, przy kanałach, obok torów, dosłownie wszędzie

(…)

Do najważniejszych atrakcji turystycznych docieram łodzią, ilość łódek na rzece Chao Phraya zaskakuje. Łodziami (tym razem nieturystycznymi) poruszać się można również po kilku miejskich kanałach. W mieście regularnie kursują także autobusy, aczkolwiek ich stan, brak klimatyzacji, pootwierane okna wpuszczające do środka ogromne ilości spalin, skutecznie mnie odstraszają. Są jeszcze nieco dziwniejsze środki transportu, którymi przemieszczają się miejscowi – osobiście nie do końca wiem w jaki sposób funkcjonują. Co jakiś czas gdzieniegdzie zaobserwuje tylko półotwarte ciężarówki i Tajów stłoczonych na sporych rozmiarów platformach.

(…)

Tajlandię nazywa się często krainą tysiąca uśmiechów i muszę przyznać, że nie bez powodu. Owszem, powszechne są historie o właścicielach tuk-tuków – naciągaczach czy straganiarzach żerujących na naiwności turystów, jednak biorąc pod uwagę różnicę pomiędzy naszym i ich stanem finansowym, trudno się dziwić, że próbują na nas zarobić. Osobiście jednak nie spotkałam się ze zbyt wieloma podobnymi sytuacjami, tymczasem ludzi, którzy okazali mi tutaj ogromną życzliwość poznałam całe mnóstwo. Tajowie uśmiechają się do białych i do siebie nawzajem – w metrze, na ulicach, dosłownie wszędzie. Mnóstwo razy zdarzało mi się pogubić, czy to w Bangkoku czy na pobliskiej prowincji, za każdym razem pomimo nieznajomości angielskiego, wielu z nich próbowało mi pomóc na wszelkie możliwe sposoby. Nigdy nie spotkałam się z równie wielką serdecznością i szacunkiem ze strony obcych przecież osób.

(…)

Bangkok mnie przytłoczył, Bangkok mnie zachwycił, w Bangkoku spędziłam dwa tygodnie i uważam, że to minimum, żeby móc powiedzieć, że poznało się to miasto chociaż odrobinę ! Pora jechać dalej.

Zobacz post Zaatakowana przez Bangkok! na blogu autora
Udostępnij

O autorze

займ на карту мгновенно займ на карту быстро займ на карту с плохой кредитной историей