Na Podlasiu nic nie ma

Droga na SiemiatyczePonoć zielony kolor uspokaja. Cisza ponoć jest niezwykle ważna dla człowieka, zwłaszcza tego przebywającego permanentnie w strefie podwyższonej aktywności akustycznej. O przestrzeni nie wspominam, ponieważ jak wiemy każdy chce jej więcej, jedni tylko w postaci większych mieszkań inni, emigrujący, w postaci wolności osobistej i możliwości przechodzenia na czerwonym świetle, kiedy oczekiwanie przed zebrą nie jest w żaden sposób uzasadnione. Ja taki triumwirat odnajduję na wschodzie. Na Podlasiu na przykład. Wzdłuż granicy i Bugu. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że tam nie ma nic. Dla człowieka, który wiecznie poszukuje, spina się, żeby odnaleźć coś ciekawego podczas każdej drogi czy podróży jest to konstatacja dość niezwykła. Jedźcie na Podlasie, żeby zobaczyć nic. Żeby się nie rozpraszać. I żeby trwać. Szczególnie ulubiłem sobie pas nadgraniczny z tego całego Podlasia. Tam naprawdę nie ma już kompletnie nic. Małe wioski pomiędzy lasami i polami. Drogi bite i bardzo mały ruch. Wszystko jest w półśnie, wszystko wyczekuje, jest takie jakby na wstrzymaniu. Wyczekuje chyba kolejnej pory roku, kolejnej zwrotki w całorocznym obrzędzie siania, zbierania, orania (pardon mua pojmowanie rolnictwa). Zdecydowanie chętniej jestem tam każdej wiosny, kiedy ta zieleń ma kolor krzyczący i kiedy wszystko jest świeże i pachnące…

ciąg dalszy na TripleCake.com

Zobacz post Na Podlasiu nic nie ma na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Lubimy poznawać nowe miejsca i odmienne kultury, doszukiwać się różnic i wyjaśniać je sobie. Lubimy poznawać świat przez kuchnię i smaki. I tymi wrażeniami dzielimy się z Wami.

займ на карту мгновенно займ на карту быстро займ на карту с плохой кредитной историей