Co się wydarzyło w podwrocławskim lesie?

To miał być najzwyklejszy w świecie, niedzielny spacer. Brzydka pogoda, ale nie padało.  Dzień z tych, które chciało by się spędzić pod kocem, ale z drugiej strony  – żal gdzieś się nie wybrać. Szybka decyzja: ubieramy się, bierzmy lekkiego bezlusterkowca (w końcu to ma być „tylko” spacer, więc co będziemy ciężary dźwigać) i jedziemy do lasu, w którym nie byliśmy już od dłuższego czasu…

Weekend, wolny dzień – jak tu się nie cieszyć z kilku chwil na świeżym powietrzu? Radość dopisywała więc nam od samego początku…

mrozów

Szybko pokonywaliśmy kolejne metry leśnych ścieżek, czasami tylko zatrzymując się przy co ciekawszych „skarbach lasu”.  Nie było czuć ani widać żadnych oznak długo wyczekiwanej wiosny, ale pogoda była całkiem znośna. Na ziemi leżały jeszcze suche liście, a czerń wystających surowo gałęzi przełamywała zieleń iglaków. Byliśmy tu tylko my, drzewa i wiatr… Tak nam się przynajmniej wydawało…

>> ZOBACZ CIĄG DALSZY HISTORII NA NASZYM BLOGU >>

Zobacz post Co się wydarzyło w podwrocławskim lesie? na blogu autora
Udostępnij

O autorze

займ на карту мгновенно займ на карту быстро займ на карту с плохой кредитной историей