​Za dużo ruchu, czyli kiedy nie spakujesz sensu do plecaka

Pierwszy raz poczułam się tak prawie 2 lata temu, kiedy, po tygodniu w Rosji i miesiącu w Serbii i Grecji, zmęczenie wzięło górę. Wakacyjne upały, problemy organizacyjne (a wtedy jeszcze uważałam, że przedostanie się z miasta do miasta jest wyczynem), ból pleców i przeziębienie sprawiły, że Barcelona, w której kiedyś się zakochałam, nie robiła na mnie żadnego wrażenia. Udało się jednak przezwyciężyć kryzys na tyle, że kolejne 2 tygodnie w Hiszpanii były cudowne, a po powrocie zdecydowałam się jeszcze na objazdówkę po Maroko. To w te wakacje zobaczyłam uroki i cienie podróżowania, to po tych wyjazdach założyłam bloga.

Drugi raz przytrafiło się to w Stanach. Po miesiącu ambitnej trasy, kiedy w Las Vegas zwichnęłam kostkę, nie udało nam się pojechać na Grand Canyon, a tęsknota nie dawała za wygraną, miałam już serdecznie dość. To wtedy stwierdziłam, że może jestem typem człowieka, dla którego miesiąc tułaczki z plecakiem jest wystarczający, bo później to już tylko seriale i kocyk. Mimo tego San Francisco przywróciło mi wiarę w podróże i nawet było mi troszeczkę smutno opuszczając amerykańską ziemię.

I znów się to dzieje. Kryzys w podróżowaniu. Przejedzenie zabytkami, samolotami i obcymi łóżkami. Wiesz że przyszedł, kiedy na jednym wyjeździe gubisz przewodnik, a na drugim zapominasz go w ogóle zabrać, bo został w domu u rodziców, a tam przecież między zagranicznymi wojażami byłaś raz na święta, i to jeszcze spóźniona, bo samolot w nocy i inne przygody. Kiedy lekceważącym tonem stwierdzasz, że Budapeszt jest zbyt podobny do Wiednia i właściwie cię nie kręci. Kiedy właśnie ten Wiedeń dwa lata temu dokładnie zwiedziłaś, w przewodniku wszystko rozpisałaś i zaznaczyłaś, a w Budapeszcie właściwie nie chce Ci się nawet sprawdzić co warto zobaczyć.

…..

WIĘCEJ NA BLOGU

Zobacz post ​Za dużo ruchu, czyli kiedy nie spakujesz sensu do plecaka na blogu autora
Udostępnij

O autorze

займ на карту мгновенно займ на карту быстро займ на карту с плохой кредитной историей